W rodzinie Thrustmastera model t248 nadal jest jednym z rozsądniejszych wejść w wyścigi na PC i konsolach, jeśli chcesz poczuć większą kontrolę niż na padzie, ale nie planujesz jeszcze inwestycji w pełny setup direct drive. To zestaw, który łączy hybrydowe force feedback, ekran z telemetrią, magnetyczne łopatki i komplet pedałów, więc odpowiada na realne potrzeby gracza, a nie tylko dobrze wygląda na zdjęciu. Najwięcej zyskują osoby, które chcą jeździć precyzyjniej, szybciej uczyć się torów i mieć bardziej przewidywalne hamowanie.
Najważniejsze informacje o T248 w jednym miejscu
- To zestaw all-in-one: kierownica, baza i pedały, więc do startu nie musisz dokupować podstawowych elementów osobno.
- W 2026 roku warto patrzeć także na T248R, bo to nowsza wersja w tym samym segmencie.
- Klasyczny T248 występuje w wariancie PS/PC albo Xbox/PC, a T248R działa z PC, PS4 i PS5.
- Największą różnicę robi nie sam rozmiar kierownicy, tylko jakość force feedbacku i hamulca.
- To sprzęt sensowny do gier typu F1, Gran Turismo, WRC czy symulatorów ciężarówek, ale nie jest to poziom direct drive.
- Do pełnego wykorzystania potrzebujesz stabilnego biurka, fotela, który nie odjeżdża, i chwili na poprawną kalibrację.

Czym jest T248 i gdzie leży w ofercie Thrustmastera
To nie jest zwykła „pierwsza lepsza” kierownica do gier, tylko model celowany wyżej niż najprostsze zestawy dla początkujących. Thrustmaster pozycjonuje T248 jako sprzęt dla osób, które chcą przejść z pada lub taniej kierownicy na bardziej świadome ściganie, ale nadal chcą kupić gotowy komplet, bez składania systemu z osobnych modułów.
W praktyce dostajesz 28-centymetrową obręcz, 25 przycisków, ekran z telemetrią, magnetyczne łopatki zmiany biegów i pedały T3PM. To ważne, bo przy takim zestawie nie kupujesz samego „kręciła”, tylko cały interfejs do jazdy, który ma pomagać w kontroli tempa, a nie tylko w skręcaniu.
W 2026 roku trzeba jeszcze pamiętać o jednym: obok klasycznego T248 funkcjonuje też T248R, czyli odświeżona wersja tej koncepcji. Dla czytelnika oznacza to prostą rzecz: nie warto kupować w ciemno po samej nazwie, bo platforma, generacja i dostępność potrafią zmienić decyzję bardziej niż sama obietnica „mocniejszego force feedbacku”. To prowadzi do pytania, komu ten zestaw faktycznie daje przewagę, a komu tylko zajmie miejsce na biurku.
Dla kogo ten zestaw ma największy sens
Najlepiej widzę ten model u osób, które przesiadają się z pada i chcą poczuć większą powtarzalność okrążeń. T248 pomaga tam, gdzie liczy się dozowanie gazu, hamowanie przed zakrętem i szybka korekta toru jazdy. W grach takich jak Gran Turismo, F1, WRC czy Assetto Corsa nawet umiarkowanie mocny force feedback potrafi dać więcej niż sama „siła” sprzętu.
Ja traktuję ten model jako dobry wybór dla trzech typów użytkowników:
- graczy konsolowych, którzy chcą wejść w wyścigi bez budowania całego stanowiska od zera,
- użytkowników PC, którzy szukają zestawu z czytelną telemetrią i sensownym pedałem hamulca,
- osób, które jeżdżą regularnie, ale nie potrzebują jeszcze drogiego direct drive.
Jeśli grasz okazjonalnie w arcade, ten zakup może być po prostu zbyt ambitny. Jeśli jednak szukasz precyzji, a nie tylko efektu „wow”, T248 ma bardzo konkretny punkt sensu. Zanim jednak ocenisz opłacalność, trzeba sprawdzić, jak ten zestaw zachowuje się fizycznie na biurku i w kokpicie.
Jak T248 wypada na biurku i w kokpicie
Tu nie ma cudów: dobra kierownica wymaga stabilnego montażu. Sama obręcz ma 28 cm, a pedały zajmują dość dużo miejsca, więc na lekkim biurku lub cienkim blacie od razu wyjdą ograniczenia całego setupu. Kierownica działa najlepiej wtedy, gdy baza jest dociśnięta, a fotel nie ucieka przy hamowaniu.
W codziennym użyciu najbardziej przeszkadza nie sam rozmiar, tylko to, że force feedback i pedały ujawniają każdą słabość stanowiska. Jeśli biurko się buja, a krzesło przesuwa o kilka centymetrów przy każdym mocniejszym dohamowaniu, odczujesz to jako wadę sprzętu. W praktyce winny bywa jednak montaż, nie elektronika.
Dlatego ja przed zakupem zawsze myślę o trzech rzeczach: zaczepieniu bazy, zabezpieczeniu pedałów i miejscu na kabel zasilania. To zestaw przewodowy, więc nie chodzi tylko o USB do komputera czy konsoli, ale też o sensowne poprowadzenie zasilania. Ta część bywa nudna, ale właśnie ona decyduje, czy sprzęt będzie dawał frajdę, czy irytację.
Co daje hybrydowy force feedback i ekran
Największy sens T248 zaczyna się tam, gdzie wchodzi hybrydowy force feedback. W praktyce oznacza to, że kierownica daje bardziej uporządkowane i czytelne informacje niż najprostsze modele zębnikowe, ale nie jest jeszcze tak bezpośrednia jak direct drive, czyli napęd, w którym silnik działa niemal wprost na obręcz. Dla większości graczy to rozsądny kompromis między ceną, kulturą pracy i odbiorem toru.
W tym modelu ważne są trzy rzeczy:
- możesz przełączać profile siły na kierownicy, bez grzebania w menu gry,
- magnetyczne łopatki reagują szybko i są przewidywalne przy zmianie biegów,
- ekran pokazuje telemetrię, czyli dane takie jak bieg, obroty, prędkość albo czas okrążenia.
To nie brzmi efektownie, ale w praktyce działa. Gdy widzę obroty i bieg bez patrzenia na osobny HUD, szybciej uczę się punktów zmiany przełożenia. Gdy hamulec oddaje stały, czytelny opór, łatwiej budować pamięć mięśniową. Właśnie dlatego ten model nie jest tylko gadżetem dla fanów światełek, ale narzędziem do lepszej jazdy. A skoro mowa o wyborze sprzętu, trzeba odróżnić sam T248 od jego nowszego następcy.
T248 czy T248R i kiedy lepiej dopłacić
W 2026 roku porównanie tych dwóch modeli ma realny sens. T248R to odświeżona wersja, która zachowuje ideę zestawu all-in-one, ale poprawia kilka elementów interfejsu, wyglądu i czytelności. Jeśli kupujesz nowy zestaw na PlayStation albo PC, ja częściej patrzyłbym właśnie w stronę T248R. Jeśli jednak potrzebujesz Xboxa, klasyczny T248 w wersji Xbox/PC wciąż ma przewagę kompatybilności.
| Cecha | T248 | T248R |
|---|---|---|
| Platformy | PS4, PS5, PC albo Xbox, PC w zależności od wersji | PS4, PS5, PC |
| Napęd | Hybrydowy force feedback | T-HD Hybrid Drive, 3,1 Nm momentu |
| Ekran | Ponad 20 widoków telemetrii | Kolorowy LCD, 20 widoków i 4 diody LED |
| Pedały | T3PM, 4 tryby nacisku hamulca | T3PM z czujnikami Hall Effect i regulowanym hamulcem |
| Charakter zestawu | Starsza, nadal sensowna opcja dla odpowiedniej platformy | Nowsza, bardziej dopracowana propozycja do nowych zakupów |
Cenowo oba modele krążą dziś w Polsce mniej więcej wokół 1000-1300 zł, zależnie od sklepu i promocji. To ważne, bo przy tak niewielkiej różnicy między wycenami o wyborze częściej decyduje platforma, dostępność i stan stocku niż sam branding. Jeśli widzisz dobrą cenę na starszy model, nie skreślaj go od razu, ale przy zakupie od zera nowszy wariant jest po prostu bezpieczniejszym punktem startu. Następny krok to unikanie błędów, które najczęściej psują pierwsze wrażenie z całego zestawu.
Najczęstsze błędy przy zakupie i pierwszym uruchomieniu
Najdroższy błąd to kupno nie tej wersji platformowej. T248 ma osobne odmiany dla PlayStation i Xboxa, a T248R nie obsługuje Xboxa w ogóle. Jeśli ktoś zamawia „na szybko”, a potem okazuje się, że sprzęt nie pasuje do konsoli, cały sens zakupu znika jeszcze przed pierwszym okrążeniem.
Drugi problem to zbyt lekkie traktowanie montażu. Nawet dobry force feedback wygląda słabo, jeśli baza pracuje na biurku, a pedały przesuwają się po podłodze. Trzeci błąd to ignorowanie ustawień hamulca. W T3PM nacisk można dobrać do własnego stylu jazdy, a przy simracingu to robi większą różnicę niż większość ludzi zakłada na starcie.
Na PC dorzuciłbym jeszcze czwartą rzecz: poświęć 10-15 minut na sterowniki, kalibrację i test osi. To nie jest spektakularne, ale bardzo szybko wyłapuje błędy, które później użytkownicy przypisują samej kierownicy. W praktyce kilka prostych korekt oszczędza więcej frustracji niż jakikolwiek marketingowy opis. To właśnie od takich detali zależy, czy zestaw będzie cieszył przez lata, czy skończy jako drogi dekor na biurku.
Co warto zapamiętać przed zakupem T248
Jeśli chcesz prostą odpowiedź, jest ona taka: T248 ma sens wtedy, gdy szukasz wyraźnego skoku jakościowego względem pada, ale nadal chcesz trzymać budżet w rozsądnym ryzach. Dla graczy PC i konsolowych to nadal bardzo logiczna półka wejścia w poważniejsze ściganie, szczególnie jeśli zależy ci na ekranie, dobrym hamulcu i kompletnej paczce startowej.
Ja kupowałbym ten model z jedną zasadą w głowie: najpierw sprawdź platformę, potem montaż, dopiero na końcu cenę. Jeśli grasz na Xboxie, wybór zawęża się do klasycznego T248 Xbox/PC. Jeśli startujesz dziś na PlayStation albo PC, nowszy T248R zwykle ma więcej sensu. A jeśli już masz stabilny setup i chcesz tylko wejść głębiej w simracing, ten zestaw da ci solidny, uczciwy punkt startowy bez wpadania w sprzętowy przesyt.